niedziela, 15 października 2017

Jak zrobić chustę na jesień .



Dzisiaj post instruktażowy pt. " Jak zrobić chustę na jesień . " . Dawno takich postów nie było, no dobra , w ogóle dawno postów nie było. Właściwie sama nie wiem dlaczego, może dlatego, że przeprowadziłam się na chwilę do fejsbuka . Ale już wróciłam , tzn. nadal tam jestem , jakby ktoś chciał zaglądać to zapraszam www.facebook.com/knitologwpodrozy , ale tu też będę , w końcu tutaj mam zameldowanie na stałe ;)

Miało być o chuście. Chusta zrobiona jest z włóczki w pięknych barwach babiego lata, dlatego jesienna. Oczywiście nikt nikomu nie zabroni zrobić sobie takiej na zimę czy wiosnę , a nawet lato ;) Moja powstała z cudnej  Mia Bella , ze stajni Austermann , do nabycia w www.biferno.pl . Te przejścia kolorów, maźnięcia starym złotem tak mnie zachwyciły  i od razu wiedziałam, że jesienna chusta  z tej włóczki jest mi koniecznie do życia potrzebna ;)












Troszkę już mnie znudziły moje klasyczne chusty , a poza tym chciałam  pokazać w trochę inny sposób te przejścia kolorów, tak więc robiłam chustę od boku do boku. Miałam do dyspozycji 2 motki i robiłam na drutach 3, 5 mm .











OPIS WYKONANIA:


Na druty 3,5 mm nabieramy 3 oczka.

1 rząd : pierwsze oczko przekładamy (nitka z przodu) , dwa oczka przerabiamy na prawo
2 rząd : jak wyżej
3 rząd : pierwsze oczko przekładamy, 1 o. prawe, narzut, 1 o. prawe
4 rząd : pierwsze oczko przekładamy, 3 o. prawe
5 rząd : pierwsze oczko przekładamy, 1 o. prawe, 1 o. lewe, narzut, 1 o. prawe
6 rząd : pierwsze oczko przekładamy, pozostałe oczka prawe
7 rząd:  pierwsze oczko przekładamy, 1 o. prawe, 1 o. lewe,  1 o. prawe, narzut, 1 o. prawe
8 rząd : pierwsze oczko przekładamy , pozostałe oczka prawe

Następne rzędy przerabiamy w ten sposób :
w rzędach nieparzystych robimy ściągacz (1 o. prawe, 1 o. lewe) i przed ostatnim oczkiem narzut,
w rzędach parzystych przerabiamy wszystkie oczka na prawo.


Powtarzamy tak dopóki zostanie nam ok. 5 -10 % motka . Nie wyrabiamy motka do końca, bo po pierwsze może okazać się, że motki nie są równe i przy drugim motku zabraknie nam włóczki do końca. A po drugie będziemy potrzebować włóczki na ewentualne chwosty i szydełkowe wykończenie.
Gdy zostanie nam mniej więcej 5-10 % włóczki zaczynamy redukować oczka . Oczywiście ilość oczek zmniejszamy od strony gdzie dodawaliśmy i robimy to po pierwszym oczku.

Czyli redukujemy oczka aż do trzech końcowych. Moim zdaniem jest to bardzo prosty wzór a jednocześnie daje bardzo ładny efekt . Chusta ciekawie wygląda  zarówno z jednej jak i drugiej strony.

Po zakończeniu chustę moczymy i blokujemy.  Można dodatkowo brzeg chusty wykończyć szydełkiem i zrobić chwosty.














Z dwóch motków wychodzi całkiem spora chusta, 2 metry długa i ok. 70 cm szeroka
.














Jeszcze na koniec zajawka sweterka, który zrobiłam już jakiś czas temu, tylko biedaczek nie doczekał się jeszcze odpowiednich zdjęć.






Miłej jesieni :)









wtorek, 12 września 2017

Co się dzieje ?




Troszkę się blogowo zaniedbałam , ale mam coś na swoje usprawiedliwienie ;) Jako że bez dziergania już nie mogę żyć , to rzuciłam się w taki wir , że każdą wolną chwilę temu poświęcam. Chyba w jakieś uzależnienie wpadłam, ale nie zamierzam z tym walczyć, bo mi z tym dobrze :) I jeszcze na dokładkę zaczęłam pisać wzory, a że ostatnio mam jakąś wenę to dziergam i spisuję . Nie ma w tym żadnego porządku , bo jeszcze jeden test nieskończony a już drugi zaczynam i jeszcze nie spisane jedno tak jak być powinno , a drugie się pisze i taki lekki zamęt . Lekki zamęt , to mało powiedziane, chaos totalny. Ale z weną się nie dyskutuje , tylko się ją wykorzystuje.

  Pokażę Wam efekty mojego ostatniego szaleństwa :
















Włóczki na następny projekt już czekają w starterach ;) :






O tak mnie nosi : (i to jeszcze nie samą tylko z koleżanką Moniką)






Albo tak : ( tutaj sesja zdjęciowa testowanego sweterka )











W połowie lata organizowałam Piknik Knitologiczny :



Na zdjęciu koleżanka Stasia i koleżanka Yadis z www.fiberro.pl






A tutaj Mariola z www.e-dziewiarka.pl i Bogusia.



Na początku września byłam na pierwszym powakacyjnym spotkaniu w e-dziewiarce. Dziewczyny tyle pięknych rzeczy porobiły , że można było oczopląsu dostać od oglądania i podziwiania.

A ten ostatni weekend spędziłam w Toruniu na Drutolocie. Tam to już takiej głupawki dostałam, że nawet zdjęć nie porobiłam, no dobra trochę porobiłam, ale mi ręce drżały z emocji i one takie se ;)
Do Torunia pojechałam z moimi koleżankami : Makunką, Magdą i Marzanką . Ten Drutozlot to coś niesamowitego jest, przyjeżdżają dziewczyny z całej Polski i z zagranicy też, po to aby się spotkać, pogadać, pooglądać swoje udziergi, no i nie oszukujmy się ;) po to aby kupić cudne włóczki . Och i jeszcze warsztaty były, sama brałam udział w warsztatach rzędów skróconych.

Szczerze powiem pojechałam tam po to, aby zobaczyć czy te wszystkie wspaniałe dziewczyny, które znam z blogów, fb i generalnie z szeroko pojętego Internetu, istnieją naprawdę.  Tak , istnieją i są rzeczywiście fantastyczne.  Od nich wszystkich uczę się mnóstwa ciekawych rzeczy, inspiruję się , podziwiam, " gadam " z nimi przez sieć , czasami śmieję się z ich poczucia humoru. To , że wspólna pasja łączy , to jest oczywiste, ale tutaj w tym dziewiarskim świecie jest coś jeszcze. Nie wiem co, może to, że jest to ucieczka od prozy życia . Właściwie nikogo nie znałam osobiście , ale jak zobaczyłam te dziewczyny, to tak jakbym spotkała dawno niewidziane koleżanki .



Dziękuję Wam wszystkim, że istniejecie naprawdę a nie tylko w tej sieci  i że jesteście takie fajne :)




PS
Zdjęcie poniżej jest kwintesencją tego co wyżej napisałam .
   


Ola, Gosia i Magda (mieszkają w różnych miastach).





niedziela, 6 sierpnia 2017

Fiora na wakacjach.



Lato w pełni , a ja jeszcze nie pokazałam wszystkich wiosennych udziergów. Jakieś takie opóźnienia mam.
 Albo zróbmy inaczej, nie to, że lekka posezonowa obsuwa , tylko prezentacja sweterka na sezon wiosna 2018.
 Zamiast opóźnienia , będzie wyprzedzenie ;) Zawsze to lepiej brzmi , prawda ? ;)









Jak już pisałam w tytule, zabrałam Fiorę na wakacje. W końcu jestem przecież Knitologiem w podróży , to muszę te moje udziergi zabierać w świat . Nie ma to, tamto, jak się człowiek sam mianował na takie stanowisko, to teraz trzeba być konsekwentnym ;)))


Wczołgałam się w tym sweterku na mury obronne w mieście Kotor , w Czarnogórze. Widać na zdjęciu , że lekko zziajana, ale się chwalę, a co mi tam ;)








Kotor jest jednym z najbardziej urokliwych miast na bałkańskim wybrzeżu , położonym nad wąską Zatoką Kotorską . Boka Kotorska do złudzenia przypomina krajobraz norweskich fiordów.
Miasto zachowało swój średniowieczny charakter. Otoczone jest potężnymi murami , z których rozpościera się piękny widok na zatokę. W mieście znaleźć można wiele pałaców i świątyń , można poszwędać się po wąskich i krętych uliczkach, oraz placach zabudowanych białymi domami z miejscowego kamienia.






Kotor, to miasto kotów. Wszędzie ich pełno, nie tylko tych prawdziwych ;) ale także w formie różnych magnesów, czy innych giftów .






Nawet do samochodów wsiadają ;)




Tutaj Fiora w miejscowości Wlora ;) , położonej na styku dwóch mórz Adriatyckiego oraz Jońskiego.







W nowej bluzeczce lansowałam się też w Parku Narodowym Llogarase, na przełęczy o tej samej nazwie , z której roztaczają się bajkowe widoki na wybrzeże . O tych "bajkowych widokach" mówi przewodnik, ale jak  tam byłam, to widok był taki sobie, bo mgła , hm..










Zachód słońca nad Sarandą, będącą najpopularniejszym nadmorskim kurortem Albanii :






Miasto jest przepięknie położone nad Morzem Jońskim . Ma bardzo urozmaiconą linię brzegową, mnóstwo zatok, zatoczek, dzikich plaż. Nad miastem króluje forteca Kalaja e Lekuresit, w której obecnie mieści się restauracja . Można z tego miejsca podziwiać panoramę Sarandy i okolic.
Samo miasto nie jest  może zbyt urodziwe, trochę taki duży plac budowy , bo powstaje tam mnóstwo hoteli, pensjonatów. Ale położenie miasta i okolice , rekompensują nam pewne niedogodności.
W pobliżu znajdują się ruiny starożytnego miasta Butrint, zwanego Bałkańskimi Pompejami. Można tam zobaczyć amfiteatr z III w. p.n.e., pozostałości rzymskich łaźni, agorę, świątynię Asklepiosa i Minerwy.
W Butrint najbardziej podobało mi się ... to , że nie było tam tłumów, właściwie poza nami nie było tam nikogo.  Takie zwiedzanie to ja lubię :)






A tutaj Fiora na bunkrze .
 Za plecami widać grecką wyspę Korfu, z której promem w 30 min. można dostać się do Sarandy.









Gdyby komuś było mało bunkrów, to proszę bardzo :






W Tiranie, w bunkrze, należącym kiedyś do Envera Hodży, utworzono swoistą galerię, muzeum :






Tutaj także bunkier w Tiranie. Albańczycy nie niszczą ich, nie zasypują. Zostawiają jako pamiątkę po czasach minionych.






Jeszcze kilka ujęć z gór Albanii :









No dobra, przejdźmy do rzeczy , o bluzeczce miało przecież miało być. Sweterek, czy raczej bluzeczka zrobiona jest z włóczki Fiora. Włóczka wielobarwana, z różnymi przejściami to tu , to tam, tak więc nie bawiłam się w wymyślanie wzoru. Poleciałam po prostocie. Zrobiłam zwykły raglan , a jedyna ozdobą bluzeczki są przeplatanki na mankietach i wykończeniu dołu.








Dane techniczne:

włóczka : Fiora z firmy Lang Yarns
druty: 4 mm
zużycie : 5 motków ( motek: 50 g = 145m )
wzór: Knitolog w podróży


Nie pytajcie mnie, jak ja to robię, że tak mało włóczki mi schodzi, bo nie mam pojęcia .