Pacynki są malutkie, takie do zakładania na jeden palec. Robione są na okrągło i niestety nie mam pojęcia czy magic loopem czy na skarpetkowych (a zresztą czy to ważne).
Końcówka pacynki jest wypchana watką aby łebek dobrze się trzymał. Te pacynki były wszędzie, każda inna, w niesamowitych kolorach i zrobione z dużą dbałością o szczegóły. W takich ilościach, że doprowadzało mnie to, delikatnie mówiąc, do lekkiej nerwicy ;) . No bo jak tu coś wybrać jak tego tak dużo i wszystko cudne...
| Zdjęcie zrobione na straganie w Peru. |
| Mała sprzedawczyni lekko znudzona swoją pracą. |
| Bazarek w okolicach kanionu Colca. |
| Handel obwoźny. |
| Ta pani miała cały worek pacynek, do wyboru do koloru. |
Generalnie w tym kraju robienie na drutach jest bardzo popularne zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Naprawdę wzruszali mnie panowie siedzący sobie gdzieś przy drodze i robiący na drutach. Ale jak tu nie robić na drutach jak się ma wełnę z takich cudownych istot.
Moje pacynki przeleżały kilka lat w szafce , w reklamówce, ale teraz je znalazłam i postanowiłam zawiesić na choince.
Gdyby komuś znudziły się wszechobecne szydełkowe gwiazdki na choince to myślę, że jeszcze jest trochę czasu aby wydziergać podobne zabaweczki.
Pozdrawiam przedświątecznie :)