niedziela, 25 września 2016

Jesienny bawełniaczek.



 Plan na sesję z udziałem tego sweterka był zupełnie inny. To miały być zdjęcia z Wenecji, no ale cóż ... czasami życie pisze za nas scenariusze ... Do Wenecji nie pojechałam, ale za to uratowałam życie swojemu psu.

Ten bawełniany sweterek zrobiłam sobie na pożegnanie lata. Skończyłam go pod koniec sierpnia i właściwie nie miałam kiedy w nim chodzić, bo albo było za gorąco, albo za zimno. Dzisiaj było akurat.  Zdjęcia zrobione we Wrocławiu, też ładne miasto ;)









Nie bardzo mogłam się zmieścić w tej wnęce ;)



Drzwi do gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego.



Na tych zdjęciach poniżej widać linię ramion.







Sweterek robiony na podobnej zasadzie jak ten z postu "Mroczne klimaty" KLIK ,
tylko karczek oczkami lewymi na wierzchu, modelowany i obrobiony  dekolt.

Kilka danych technicznych:

włóczka: Gamma
druty: 4,5 mm
zużycie: 6 motków
projekt: Knitolog w podróży ;)








Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, że Wrocław to miasto krasnali to proszę bardzo :












I jeszcze taką ciekawostkę znalazłam obok gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego.





     PS
     Zdjęcia w sweterku zrobiła mi Małgosia R-S.
     Dziękuję Ci Gosiu za zdjęcia, a przede wszystkim za pomoc przy Bobiku :)))))



wtorek, 13 września 2016

Chusta dla początkujących.



Chciałam pokazać prostą, nieskomplikowaną chustę. Chustę dla początkujących ;)


 Myślę, że każdy , kto umie choć trochę robić na drutach, bez problemu może sobie taką zrobić.
Wystarczy tylko motek ładnej , najlepiej ręcznie farbowanej włóczki. Takiej, która sama się obroni i zrobi nam całe show ;) bez potrzeby przerabiania skomplikowanych wzorów. Oczywiście, trochę sobie żartuję, bo pewnie, że można zrobić z pięknej włóczki skomplikowaną, misterną chustę, ale ja po pierwsze poszłam na łatwiznę ;) a po drugie miałam do dyspozycji tylko jeden motek , za to cudownej Malabrigo Mechita . Włóczka w motku ma 385 m , więc za bardzo nie było z czym szaleć. Jedyne co mogłam zrobić , to prostą chustę i dorobić sobie do tego odpowiednią ideologię ;)







Włóczka jest słabo skręcona i dzięki temu łapie pięknie kolory. Ale też "dzięki temu" chyba będzie się bardziej mechacić, zobaczymy...  Chustę robiłam wiosną i jak na razie się trzyma.  Z tego okresu też są zdjęcia, jakoś tak nie było okazji wcześniej ich pokazać  (umówmy się, że są jesienne, a nie wiosenne).














Tu jeszcze w towarzystwie sweterka, który pokazywałam w poście  "Żyrafopodobny sweterek " KLIK .














Jeśli chodzi o tę  włóczkę, to jest z nią taka sama zabawa jak z Malabrigo sock,  co farbowanie to inna bajka. Dla mnie to akurat zaleta, a nie wada, bo zawsze coś nowego ;) Ten motek z którego zrobiłam chustę został akurat jeden, bo pozostałe 4 były zamówione i zakupione przez koleżankę Olę. Wzięłam go, bo co się będzie tak sam pałętał po sklepie. Ale oczywiście jak pojawiła się następna dostawa to też kupiłam sobie na sweterek. Tylko w następnej dostawie kolorek był zdecydowanie inny. Ciemniejszy, bardziej nasycony, też piękny.











Tu jeszcze dla porównania chusta i sweterek, który właśnie kończę. Myślę, że już niedługo pokażę go w jakiś ładnych klimatach.











Zapomniałam dodać, że oba kolory to Mandragore .


Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, jak zrobić najprostszą chustę na drutach, bez rozbiegowej drabinki , umiejąc tylko prawe oczka, lewe oczka i narzut to proszę dać znać. Zrobię zdjęciowy tutorial dla początkujących.


Lecę dzisiaj na kurs renowacji mebli artystycznych. Jak mi się spodoba, to może zmienię profil bloga ;)



Ps  Zdjęcia z chustą robiła mi koleżanka Małgosia. Dziękuję Ci Gosiu :)






czwartek, 8 września 2016

Zatoka Ha Long i "Azja Express".



Dawno nie było postów podróżniczych, a wczoraj obejrzałam program "Azja Express" i tak mnie natchnęło ;) Nie przepadam szczególnie za TV , nie oglądam różnych show i innych tego typu programów, ale na ten program czekałam z ciekawością. Reklamowali go nachalnie, (choć program nie jest nachalny intelektualnie ;)) a ja lubię podróże,  więc dlaczego nie obejrzeć...  Powiem szczerze, mam mieszane uczucia. Na pewno nie jest to program podróżniczy, raczej moim zdaniem rozrywkowy. Trochę się pośmiałam. Z pierwszego odcinka nic, kompletnie nic, nie można się było dowiedzieć o danym kraju i żyjących tam ludziach. Ci ludzie byli nieważni , nieistotni, można im było zabierać "kapelusze" z głów i biec dalej.  Albo napchać sobie do plecaka bułek "na drogę", zabierając je ze stołu gościnnych gospodarzy.

 Ten program to jedna wielka ściema. Niby łapią stopa, a dziwnym zrządzeniem losu , w każdym samochodzie jest człowiek z kamerą ;) (poupychali jadących pasażerów aby kamerzysta się zmieścił ). Jadą rejsowym autobusem i płacić nie muszą ? Niby mają znaleźć nocleg za darmo i jedzenie, a czuć na kilometr, że to wszystko zorganizowane przez ekipę. Uczestnicy programu są po prostu niegrzeczni, pokrzykują na kierowców, którzy ich wzięli na stopa, podczas kolacji w domach tubylców kręcą nosami. Mówią do gospodarzy jakie to smaczne, a za chwilę po polsku komentują, że niedobre i krzywią się , przecież nie trzeba znać języka aby z zachowania i mimiki twarzy wywnioskować jakie są prawdziwe odczucia "zaproszonych" gości.

 Generalnie, jak czytam różnego rodzaju książki podróżnicze, blogi, portale to wkurza mnie , jak ludzie chwalą się tym, jak to potrafili wkręcić się do kogoś za darmo na nocleg i wyżerkę. Ok, jak cię rzeczywiście ktoś zaprosi to fajnie, ale takie wkręcanie się na siłę jest żenujące. Szczególnie w biednych krajach. Dlaczego nie żebrzą o nocleg i wyżerkę w bogatych krajach. Co takim programem jak "Azja Express" się promuje ? Przecież nie  uroki danego kraju, czy jego kulturę, bo na ten temat nikt nawet się nie zająknął.  Promuje się cwaniactwo, pieprzony egoizm  (bardzo modny ostatnio) i wykorzystywanie innych ludzi. Takim programem mówi się młodym ludziom " możecie jechać do Azji z paroma dolarami w kieszeni, bo Azjaci są tacy mili i tacy grzeczni, że nie odmówią wam noclegu i jedzenia za free ".


Po tym przydługim wstępnie chciałam pokazać kilka zdjęć z Zatoki Ha Long w Wietnamie.

Nie  żebrałam tam o jedzenie ;)







Ale może zacznę od  Ha Long.  Zatoka Ha Long znajduje się w północnym Wietnamie i jest częścią Zatoki Tonkińskiej (Morze Południowochińskie). Jest ona bardzo znana z powodu wielkiej ilości nagromadzonych wysp, wysepek, jaskiń, grot na stosunkowo małym obszarze i oczywiście z ich urody i spektakularnych widoków. W 1994 r. Zatoka Ha Long znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, a w roku 2011 została zaliczona do jednego z 7 Nowych Cudów Natury. Nie ma co ukrywać , cudna jest. Najlepiej oczywiście podziwiać ją z łodzi. W lokalnych biurach turystycznych organizowane są różnego rodzaju rejsy :  kajakiem , łodzią,  mniejszym lub większym statkiem , kilkugodzinne, kilkudniowe.  Do wyboru , do koloru, ale wszystko jest nadzorowane ze względu na ochronę ekosystemu. Ja brałam udział w rejsie dwudniowym z noclegiem na łodzi i wyżywieniem składającym się przede wszystkim z ryb i innych owoców morza ( nie wpadłam w histerię na widok ryb ;)).


To może jednak pokażę to jedzonko:










Tutaj rybka zjedzona z prędkością światła, zanim nacisnęłam spust migawki ;)




W pierwszy dzień rejsu poza wspaniałą kolacją i podziwianiem widoków można było popływać w pięknych okolicznościach przyrody, ponieważ statek zacumował w pobliżu jednej z niewielu plaż.




Na plażę podpływało się pontonami.


Zatoka nocą.


O brzasku.


Wschód słońca.







Po śniadaniu można  pozwiedzać jaskinie,  groty oraz  małe zatoczki, do których dostać się można tylko małymi łodziami lub pontonami.












Ha Long - to znaczy zatoka spadających smoków. Legenda głosi, że mieszkający w okolicy smok biegł do morza z takim rozpędem, że rozbujanym ogonem roztrzaskał okoliczne skały. Gdy zanurzył się w morzu, woda zalała wszystko wokół , a czubki skał utworzyły wysepki.
Co prawda geolodzy tłumaczą niezwykły krajobraz zjawiskami kresowymi i erozją , ale mi wersja ze smokiem bardziej się podoba ;)



















I to by było na tyle :)



A Wy co sądzicie o programie "Azja Express" ?
 Chyba powinnam spojrzeć na niego z przymrużeniem oka ;)









piątek, 26 sierpnia 2016

Mroczne klimaty.



Jakiś czas temu wspominałam, że zrobiłam sobie sweterek z tasiemkowej bawełny, ale nie miałam do tej pory okazji go pokazać. Aż wreszcie znalazł się czas i przede wszystkim ktoś chętny do zrobienia mi zdjęć ( dzięki Elu ). Sesję wymyśliłam sobie w mrocznych klimatach, sweterek w mrocznych kolorach to i musi być odpowiednia oprawa ;) Sesja pod wiaduktami i w towarzystwie pewnych panów (a nawet jednej pani).














Słów kilka o projekcie :

włóczka : Sol Degrade z firmy Lang Yarns
druty : 5 mm
zużycie : 4 motki
projekt : Knitolog w podróży ;)



Rzut oka na detal :








Muszę się nieskromnie przyznać, że jestem  dumna ze swojego projektu ;)  Ramię wyrabiałam metodą na "C" , później  udało mi się tak wymodelować  nadmiar oczek , aby nie trzeba było zszywać pod pachą. Co prawda wyszło mi to dopiero za trzecim razem, no ale nie bądźmy tacy drobiazgowi ...



































A oto zbliżenie na panią i panów, którzy towarzyszyli mi podczas sesji :













Lubię graffiti , oczywiście jak nie jest przejawem wandalizmu, tylko dziełem sztuki.

 Taki Banksy , na przykład KLIK .





PS  Specjalnie dla Ani i Antracytowej wrzucam zdjęcie z butami ( no dobra z jednym ) ;)