Zanudzę Was chyba tymi moimi malabrigowymi sweterkami. Ale cóż zrobić, machnęłam sobie szósty. Jak szaleć, to kiedy jak nie teraz :) Sweterek w kolorze nazwanym przez producenta Cereza , czyli czereśnia . Początkowo źle przeczytałam nazwę koloru , a mianowicie Cerveza i tak sobie pomyślałam, że producent chyba lekko oszalał nazywając taki kolor " piwo ". Ale sprawa się w miarę szybko wyjaśniła i mam swoją czeresienkę (a nie piwo) na torcie ;)
No dobra ... dosyć tych lingwistycznych zawiłości ;) pora na sweterek:
Chyba nie jestem zbyt oryginalna , bo znowu zrobiłam ażurki na rękawach, tak jak w tym sweterku KLIK i w tym KLIK . Ale cóż począć jak mam taki ażurkowy etap w swojej knitologicznej karierze. Z weną się nie dyskutuje. Może człowieka opuścić i dopiero będzie ...
| Początki głupawki ;) |
| Totalna głupawka ;) |
Tym razem zeszłam do niższego poziomu, a mianowicie wydziergałam sweterek na 3 mm. Jedni walczą aby przejść na wyższy level, ja odwrotnie. I nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, walczę z bluzeczką na 2,5 mm , już nie wiem jak to nazwać.
Dane techniczne:
włóczka: Malabrigo sock
zużycie: 2,5 motka
druty: 3 mm
wzór : Knitolog w podróży ( z wykorzystaniem japońskiego ażuru)
Dekolt, to wariacja na temat dekoltu wrocławskiego KLIK .
Tylko mi nie mówcie , że ten sweterek jest podobny do mojego wcześniejszego czerwonego, KLIK bo nie jest i uparcie będę się tego trzymać ;) Różnice są ogromne: inny odcień czerwieni, inny ażur, inne wykończenie, inna długość wzoru i wreszcie inna długość rękawów. Przecież to całkiem różne sweterki ;)
Walczę teraz z drutami 2,5 mm . Na szczęście te moje cierpienia ;) wynagradza mi piękny jedwab, który przerabiam KLIK .
Tak, tak ... znowu będzie ażur :) Przy tej bluzeczce zrobię opis wykonania, a co mi tam ... :)